Oj, zagotowało się!

Pierwszy wpis z cyklu FightClub.pl – czyli co faceci mówią o kobietach – część 1. był jak przysłowiowy kij w mrowisko. Piasek w tryby. Był niczym pręt wsadzony w szprychy, albo palec wkręcony w sieczkarnię! Niektórych zabolało.

Ale myślę, że mimo to udało się osiągnąć pierwszy krok w kierunku założonego celu.

Sprowokować do rozmowy.

Bo nadal twierdzę, że my o sobie niewiele wiemy. My, faceci, swoje, a Wy swoje.

Najczęściej powtarzający się zarzut, jaki kobiety pisały w komentarzach sprowadzał się do pretensji, że faceci w swoich rozmowach są szowinistami, pozwalają sobie na seksistowskie uwagi, myślą stereotypami i, o zgrozo, dzielą świat według płci! I jeszcze, że wrzucają wszystkie kobiety do jednego wora!

Ha… ha… ha 🙂 A dwa plus dwa równa się cztery! A słońce wschodzi na wschodzie  i zachodzi na zachodzie. No, też mi, kurde, odkrycie!  No, Nobel ze stosunków damsko-męskich się należy.

Coś Wam zdradzę, jest znacznie gorzej! Gdybyście jedna z drugą usłyszały, co mówią o Was wasi faceci między sobą, to by Wam włosy dęba stanęły i z pewnością musiałybyście poddać się jakiejś terapii. Grupowej. Niestety, to nie jest Biały Dom za czasów Obamy. U nas polityczna poprawność nie istnieje. Nigdy nie istniała. I nigdy jej nie będzie.

Dopóki na świecie będą jeszcze mężczyźni.

Prawdziwi mężczyźni!

Dziś już nie ma fajnych kobiet na świecie! (*)

Czy wiecie, na co najczęściej narzekają współcześni faceci? Głównie ci, którzy są rozwydrzonymi singlami. Seryjnymi singlami. Chociaż nie tylko oni.

Tak… tak! Nie mylicie się. Dokładnie to samo, na co narzekacie Wy. Kurde, jednak mamy coś ze sobą wspólnego! Jednak w czymś się zgadzamy.

Bo prawie każda męska rozmowa na temat kobiet zaczyna się lub kończy stwierdzeniem, że spotkanie tej właściwej kobiety, jedynej, takiej na całe życie, jest już zasadniczo niemożliwe. W dzisiejszych czasach.

Niestety, tutaj nie ma złej i dobrej wiadomości. Jest tylko zła. I zła. Pierwsza zła jest taka, że rzeczywiście znalezienie odpowiedniej kobiety dzisiaj staje się arcytrudnym zadaniem. Natomiast drugą złą wiadomością jest to, że będzie już tylko gorzej. Z każdym rokiem.

Ale czy kiedykolwiek było łatwo?

No, bo dajmy na to taki Wokulski. Zdurniał chłop na stare lata i wziął się zabujał w niejakiej pannie Łęckiej. Na zabój! Ależ się chłop musiał natrudzić, namęczyć i namitrężyć, że aż Prusowi, któremu zachciało się to opisać, co właściwie mógł podsumować jednym zdaniem, wyszło jakieś tysiąc stron rękopisu. Desperat zjeździł pół świata, prowadził jakieś szemrane interesy, ciułał grosz do grosza, narażał się, nie jadł, nie pił i nie używał. Chyba nie używał. Przynajmniej w książce nic na ten temat nie było. Ale i tak nic nie wskórał. Wprawdzie zbił fortunę, ale jak się okazało, lala na kasę i tak nie poleciała. Otworzył nawet sklep, żeby dziunia mogła sobie kupić jeden raz portmonetkę, czy tam inne badziewie, a ona go znów olała. I pomyśleć! Że w tamtych czasach faceci otwierali sklepy tylko po to, żeby zaimponować kobietom. Wow! Dzisiaj, uwzględniając inflację, to trzeba byłoby chyba zbudować całe centrum handlowe. Taką Arkadię. Albo Złote Tarasy.

A Kmicic? Ileż to się biedaczyna musiał namachać szabelką, usiec chłopa, krwi upuścić, tyłek w siodle obedrzeć i wycierpieć za Najjaśniejszą, żeby w końcu Oleńka rozłożyła przed nim nogi.  Pod Częstochową kolubryna o mało łba mu nie urwała, Kuklinowski boczków mu przypalił, a kurdupel Wołodyjowski go zeszmacił, nie chcąc nawet wstydu oszczędzić. Ale Kmicic i tak miał mocno z górki, bo przecież był z niego – jak mawiała Oleńka – gwałtownik okrutny. A gwałtownicy okrutni, jak można się domyślać, statystycznie i tak częściej zaliczali niż jakiś tam picuś-glancuś Wokulski sprzedający rękawiczki i parasolki starym pudernicom na Krakowskim Przedmieściu.

Generalnie wszyscy faceci, którzy zeszli z tego świata przed wynalezieniem Internetu mieli cholernego pecha. To się nazywa nie wstrzelić się w dobry czas! Przecież taki Wokulski, gdyby żył teraz, to zamiast tłuc się po jakichś zadupiach na krańcach carskiego imperium, strzeliłby sobie słitfocię na zapleczu sklepu i rach-ciach założył profil na takim Edarlingu, Sympatii peel lub Tinderze. A gdyby go już mocno przypiliło i chciał pominąć te wszystkie ceregiele z kwiatami, kolacją i robieniem z siebie kretyna, żeby od razu przejść do rzeczy, mógłby odpalić sobie na przykład Odloty czy tam jakieś inne Czekam-abyś-mnie-wziął-Namiętna-Czterdziestka-w-promieniu-10-kilometrów-od-ciebie.pl. Klik… klik… i jazda! Dziesięć kilometrów to w końcu nie jakieś tam tysiąc długachnych wiorst. Do tego na ruską miarę.

Ale, jak to mawiał kiedyś pewien znany na Bemowie instruktor samolotowy do dziewczyny kołującej na początek pasa startowego przed jej pierwszym samodzielnym lotem:

– Zapamiętaj sobie, maleńka, raz na zawsze najważniejszą zasadę w lotnictwie, ale i w całym życiu… Pasa i kutasa nigdy dosyć!

Niestety, mylił się. Nie w kwestii pasa, bo w awiacji rzeczywiście im dłuższy tym lepszy. Zawsze. Natomiast w tej drugiej kwestii…

No cóż, tutaj wszystko się popieprzyło.

Okazało się bowiem, że Internet zmienił wszystko. Wywrócił do góry nogami. Dokonał większej rewolucji niż Lenin w Rosji, Che Guevara na Kubie czy też pierwszy polski Big Brother w Sękocinie. I nie jest to jeszcze jego ostatnie słowo. Świat już nigdy nie będzie taki sam. Coś, co wydawało się nadzieją ludzkości na wyrwanie z okowów zapleśniałych konwenansów lub też powiedzmy sobie szczerze zwykłego lenistwa, szybko obróciło się przeciwko nam. To wszystko właśnie z powodu tego nadmiaru.

No, bo z iloma facetami miała szansę spotkać się statystyczna laska w czasach przedinternetowych? Oczywiście mamy tu na myśli takie ze zdrowym poczuciem własnej wartości. Nikt tu nikomu nie chce pchać się z buciorami do łóżka, ale nie była to chyba jakaś zawrotna liczba. Bo to wymagało wysiłku. Jakiegoś trudu. Poświęcenia czasu i energii. I całą pewnością, żeby wtedy poznać faceta, trzeba było przynajmniej wyjść z domu!

Dzisiaj nic już nie trzeba. Wystarczy spojrzeć na dowolny profil kobiety na Facebooku. Jedna kumpela powiedziała mi kiedyś, że ma na samym fejsie około 1500 znajomych, z czego 1499 to faceci. I to wcale nie jest jakaś niezwykła liczba, bo niektóre laski zdołały już przekręcić licznik. Po odrzuceniu tych najbardziej obleśnych, kulawych, pierdołowatych, obślinionych komentatorów oraz wszelkiej maści patafianów, zostaje około 300 w miarę normalnych facetów, z którymi już można jako tako pokazać się na ulicy. Odfiltrowując wszystkich zamieszkałych poza Warszawą (choć to nie jest reguła, bo jeden koleś przydrałował w ciągu zaledwie nocy aż ze Szczecina, nie wiadomo na co licząc) wychodzi coś mniej więcej 50 osobników. Znajoma mówi, że gdyby tylko chciała, ale nie chce, bo to porządna dziewczyna jest, z tych pięćdziesięciu gości jakichś piętnastu jest w ciągłym trybie alert, gotowych w każdej chwili stawić się przy jej łóżku na pstryknięcie palców. A to jeszcze nie wszystko! Ma jeszcze konta na kilku portalach randkowych i tylko operatorzy kart kredytowych wiedzą Bóg wie, gdzie jeszcze.

Ale wiecie, co? Ona jakaś dziwna jest. Ta znajoma. Bo ona też cały czas tak gada.

Że już nie ma fajnych facetów na świecie!

Dress code. Świnki w kieszeniach.

Czy wiecie, co może rozwalić każdy związek? Rutyna? Zazdrość? Brak zrozumienia? Nudny seks? Tak zwany – pańszczyźniany. Obowiązkowa danina, jaką chłop musi zapłacić raz w miesiącu.

Tak. Też może…

Jednak, jak odkryli niedawno amerykańscy naukowcy istnieje rzecz o wiele gorsza. Zatruwająca atmosferę w sypialni bardziej niż niejedna toksyna.

Każdy facet Ci to powie.

Męska piżama!

Taka dwuczęściowa. W paski. W kratkę. W kółka, krzyżyki lub w groszki.  Z kołnierzykiem w szpic i dwiema kieszeniami. Wzór: Szpital Powiatowy w Garwolinie.

Do tego równie szykowne spodnie. Na gumce. I te nogawki majtające się poniżej kolan. Brrr… koszmar!

Pół biedy, kiedy to on ją ma na sobie. Chociaż każdy facet wygląda w niej jak Jaś Fasola. Ale już używanie męskiej piżamy przez kobiety powinno być surowo verboten! Ścigane z urzędu! Zero tolerancji. No, nie mówię zaraz, że kobieta przyłapana w niej powinna zostać publicznie ogolona na łyso, wsadzona do beczki ze smołą, wytarzana w gęsim pierzu i puszczona biegusiem przez centrum handlowe w godzinach największego szczytu. No, aż tak, to nie.

Chociaż…

Ale w zasadzie każda inna piżama. Szczególnie wszelkie koszulopodobne lub uszyte z materiału przypominającego ręcznik do nóg, szmatę do podłogi lub babciny koc. I do tego wszystkiego jeszcze te infantylne postaci z bajek. Smerfy, kaczorki, świnki peppy czy kłapouche osiołki! Jasne, są takie słodkie. A jakże! I milusie.  No, pewnie! Ale dla smarkatych nastolatek idących na slumber party do swoich psiapsiółek! Jest popcorn, są żelki – jest impreza!

Dla faceta to, co kobieta ubiera idąc z nim do łóżka ma fundamentalne znaczenie! W sumie to jest bardzo proste. Tak proste, jak prosty jest umysł faceta. Bowiem nasze mózgi nie postrzegają tego, co macie na sobie w kategoriach ubioru. Czegoś, co z definicji ma chronić przed zimnem. Albo deszczem. To zupełnie inna półka. Ta z napisem „Kobiece Atrybuty”. Ta sama, gdzie znajdują się piersi, pupa czy wilgotne, rozchylone usta.

To zupełnie tak, jak w grze „Diablo”. Chcesz okiełznać jakiegoś wyjątkowego skurczybyka – dajmy na to takiego Goblina – to nie tylko musisz mieć najbardziej zabójczą broń. Potrzebujesz czegoś jeszcze. Pancerza. I wcale nie po to, żeby było ci cieplej. Kupujesz więc najbardziej wypasiony model i od razu twoja całościowa wartość skacze o +5 punktów w górę. Tak to działa.

Facet musi wiedzieć, że kobieta zakładając seksowną nocną koszulkę robi to dla niego. Tylko niego. Poświęca się. Musi dać mu sekretny znak, zawoalowaną obietnicę i nadzieję, że nawet najgorszy dzień w jego życiu ma szansę zakończyć się dobrze. A przynajmniej lepiej  niż się tego jeszcze rano spodziewał.

Wiem… wiem! Zaraz pewnie podniesie się wrzask, że niewygodnie. Że zimno w nocy.

To se, kurna, okna uszczelnij w sypialni! Albo kup termofor. A najlepiej dwie cegły szamotowe rozgrzej w piekarniku i wsadź pod pierzynę. Szamotka trzyma całą noc.

Zdaje się w OBI jest teraz dobra promocja na materiały budowlane.

… ciąg dalszy nastąpi.

85 thoughts on “FightClub.pl – czyli co faceci mówią o kobietach – część 2.

  1. Dobry wpis, to znaczy był dobry do piżamy. Bo to z piżamą to nie wiem skąd się wzięło. Może natchnienie, albo zdrowy wstręt, ale jakoś mi nie leży.

    Te internety, fajnie napisane na nawet się uśmiechnąłem. Się zgodzę za dużo tego, wchodzisz do neta i masz porównanie. Jak ktoś jest z 10 lat z kobietą, to wiadomo, że cycki już trochę oklapły, nawet jak te 10 lat temu, to ona miała 20 lat, no ale grawitacja swoje już robi. A to zaraz klik i klik i cycków cały facebook, instagram, snapchat, tinder i cała reszta gówna gdziekolwiek. Cycek, cycek, cycek i większość o niebo lepsza od tego,co jest nam dane possać w nocy. Nie ma idealnych kobiet, żadnej cycki wiecznie nie są jędrne.

    Za to co do nas, gdybyśmy zamiast tego klilk klik, wysili się choć trochę, to i cycek oklapnięty i może by tak nie był. Dobre słówko, kwiatek, czekoladka, czary-mary cycek jędrny nie do wiary. Na początku być jurnym, a potem o jurności nie zapominać, a i czymś miłym zaskoczyć, ot działa.

    Polecam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przyznam że bardzo fajny wpis! dobrze się czyta – może kobiety maja na swoim koncie pidżamę z świnką pepa, ale mężczyźni też czystego sumienia nie mają! ;P i też mogliby się bardziej postarać 😉 to działa w dwie strony. Zawsze. Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Haha, co do pidżam – jest taka komedia, nie pamiętam tytułu, ale jest tam pamiętna scena z pidżamami. Chłopak – narrator opowiada, że każdego dnia spieszy się z pracy do domu, żeby zdążyć, zanim żona założy spodnie od pidżamy / dresy, bo ich założenie jest równoznaczne z brakiem seksu. I biedak niemalże za każdym razem wpada do mieszkania w momencie, kiedy ona je właśnie naciąga na tyłek 😀 Także działa to w dwie strony 😉

    Fajnie tutaj, zostanę na trochę 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Kurna, a ja z tymi piżamami się nie zgodzę:) Jak śpisz, to co Ci zależy jaką laska ma piżame? A jak chcesz się zabawić, to i tak robisz to bez piżamy, no chyba, że jest inaczej, ale wtedy to ja nie wnikam:)
        Jasne, że nawet sama kobieta czasami chciałaby założyć coś sexi, ale uważam, że jest to lekka przeginka mówiąc, że powinno się tego surowo zabronić:D Mnie się zdarza spać czasami w koszulce mojego chłopaka i jeszcze nigdy moje życie w każdej sferze na tym nie ucierpiało:D

        Jeśli mogę powiedzieć co jest gorsze i może będziesz miał pomysł na następnego posta, to dużo gorsze od takiej piżamy są nieogolone nogi 😀

        Pozdrawiam!

        Polubione przez 1 osoba

        1. Wiesz, z reguły jest tak, że kobiety rzadko zgadzają się z tym, co o nich mówią faceci, więc tutaj raczej sporu nie będzie 😉 No właśnie, tu chodzi bardziej o to „oczekiwanie” na zabawę… gdzie wszystko ma znaczenie – to, co kobieta ma na sobie, jak pachnie, a nawet, jak długo przeciąga ten moment w łazience 🙂 No, jak śpi to raczej jest bez znaczenia, ale chciałabyś poczuć strzał z gumy od portek, kiedy facet zaplącze łapę w piżmie? Albo zamiast trafić tam, gdzie trzeba, wsadzi łapę do kieszeni i będzie szarpał? Swoją drogą, po wuja jeszcze te kieszenie??? 🙂 Spoko, do bobrów dojdziemy w części trzeciej! 🙂 Pozdrawiam! 🙂

          Lubię to

  4. Wszystko zawsze gra w dwie strony, tak jak zawsze wina leży po obu. Nie ma łatwo w życiu. Żeby znaleźć fajną dziewczynę nie trzeba być palantem na imprezie, udawać kogoś kim się nie jest i tak samo jest w przypadku kobiet. Sami sobie komplikujemy życie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  5. Większość tego „niezrozumienia i nieznalezienia” wynika z wygody i to jednej i drugiej strony oraz rozszerzającej się znieczulicy 🙂 Bo jakby się tak jedno z drugim tak na zabój zakochało to byłoby mu/jej wszystko jedno czy pidżamas ma paski czy hello kitty przeca i tak się ją ściąga.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadza się… tylko jak można zakochać się na zabój, skoro w poniedziałek spotkanie z dziewczyną numer 1 z listy, we środę z numer 2, w piątek to nawet numer 3 i 4 i wsobotę kolejne numery…. z niesutanną nadzieją, że ta kolejna może będzie jeszcze lepsza…. 🙂

      Lubię to

  6. No to poleciałeś po bandzie, ale… powiem Ci, że takie teksty, zwłaszcza Twoje uwielbiam czytać. Nie rozumiem trochę tego szału i donośnego wrzasku, który pojawił się właśnie pod pierwszą częścią. Nic nie zrobimy, że tak już zostaliśmy „zaprogramowani”, mówiąc językiem Matrixa. To całkiem nie nowe prawdy życiowe. Świat się zmienia i to w tak zastraszającym tempie, że trzeba by było chyba już myśleć, jak taka „piżamka” będzie wyglądać za 10-12 lat, a z nią i wymagania, wygłodniałych singli.
    Pozdro!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz, wydaje mi się, że zdecydowana większość nieorozumień między Wami i Nami wynika z tego, że wszyscy lubimy mówić, a jakoś nie bardzo idzie nam ze słuchaniem 😉 Właśnie dlatego powstał ten cykl wpisów pod nazwą FightClub.pl 😉 Żebyśmy posłuchali, co mówimy i myślimy o sobie nawzajem 🙂 A co do przyszłość… Hmmm… ja też kompletnie nie mam pojęcia dokąd to zmierza. Z jednej strony wisi mi to, bo ja poznałem TĄ jedyną, ale mam też dzieciaki i martwię się, z jakimi wyzwaniami będą musiały się zmierzyć… 😦 Dziękuję za merytoryczny komentarz! 🙂

      Lubię to

  7. Fragment z paskowym „Jasiem Fasolą” w łóżku mnie rozbroił. Na szczęście mój mąż mnie rozumie i zakłada tylko góry od piżamek, a ja dla niego koszulki za tyłek – i tak już ponad 20 lat. Ale zgadzam się z Tobą, że trudno znaleźć tego jedynego/jedyną – moim klientom zadaję pytanie „Kogo szukają?” no i się zaczyna …… cisza. A kobiety mnie rozbrajają kiedy szukają mężczyzn z pasją…. ja też takiego szukałam – jego pasją miałam być JA. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  8. Jak by na to nie patrzeć to nie był czas zmarnowany.
    Uśmiałam się setnie na widok pochwał dla siebie w ramach wstępu. Aż poszłam poczytać.

    „Kij w mrowisko” rozumiem nieco inaczej niż grupkę chichoczących radośnie dziewcząt, przyznających Autorowi rację w komentarzach.
    Czyżby chodziło o kij unurzany w miodzie?

    Taką „wiedzę” o kobietach, jaką się tu chwalisz posiada wyłącznie wspomniany pod poprzednim tekstem przydupas, więc ja bym nie szarżowała z „prawdziwymi mężczyznami”.
    Zwłaszcza jak się opowiada o dyskusjach z kolegami o trudnościach w znalezieniu prawdziwej miłości – nie chciałabym szkalować wieczorków poetyckich na których otwarto ten panel, ale nazywanie tego fightclubem to maleńka-drobiażdżek-wręcz przesada.

    Obczaj tę „Lalkę” dokładniej. Wokulski nie miał problemów ze znalezieniem dupy, upatrzył sobie tę i inne go nie obchodziły.
    Nie wiem, czy rozumiesz ideę powieści, wątpię.
    Ta książka jest o czymś więcej niż o rwaniu laski.
    Kmicicowi też zależało na czymś więcej niż na cipie Oleńki, ale też raczej nie czytałeś.
    Tzn. mam nadzieję, że nie czytałeś – bo sadzić takie bzdury po faktycznej lekturze to dramat pod kopułą.

    Nie pisz o historii, jeśli nie masz o niej pojęcia. Ośmieszasz się. Nawet, jeśli to miały być jakieś niby-żartobliwe skróty myślowe i hiperbole, to i tak są bardziej żenujące niż zabawne.

    Co ma bogata kolekcja znajomych na fejsie do życia towarzysko-erotycznego to nie mam pojęcia. Zwłaszcza, że koleżanka ewidentnie nie życzy sobie przenosić nic poza internet. Trudno, żeby poznała fajnego faceta, skoro nie umawia się z nikim.

    A damska piżama to nie problem. Wyimaginowane dziewczęta można natychmiast przebrać, bez pstrykania palcami. Pisanie o prawdziwych brzmiałoby zupełnie inaczej.

    Nie nazywaj nikogo bratnią duszą nie przeczytawszy słowa poza tytułem, nie trafisz.

    Lubię to

          1. Tak, o to mi chodzi – o całe moje życie, acz ze szczególnym uwzględnieniem momentu, w którym zapytałam, czy przeczytałeś post o prostytutkach.

            Lubię to

            1. Coś mi się zdaje, że czytelnicy nie są mile widziani na Twoim blogu 😞 Trudno. W opcjach można wyłączyć komentarze. Po co się męczyć! Ale zapewniam Cię, że niektórzy ludzie nie są tacy, jak Wam się na pierwszy rzut oka wydaje… Ja zawsze czytam cały tekst, a nie tylko tytuły, bo cenię czyiś wysiłek. BTW macie chyba jakąś obsesję z tym, bo pod innym wpisem też się nalewałyście z kogoś, że musiał przeczytać tylko sam tytuł… Życzę Ci powodzenia… w życiu! Ciao 👍

              Lubię to

              1. Różne są blogi, jest i mój.
                Owszem, niektórzy nie są tacy, jak się wydaje – tylko znacznie gorsi.

                Nie przeczytanie posta i zostawienie takiego komentarza z dwojga złego świadczyłoby o Tobie lepiej niż zostawienie go po przeczytaniu. Dlatego dopytywałam.

                Z nikogo się nie nalewałam – nie przeczytała wpisu u mnie, odpowiedziała na tytuł, dlatego jej komentarz miał się nijak do treści – wyjaśniałam dlaczego.

                Lubię to

  9. Tak sobie myślę na koniec i doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam wyrzucając piżamę. Jednak śpię w samych majtkach i to babcinych 😛 swoją drogą kiedyś wcale nie było łatwiej, z „braku laku” brano „cokolwiek”. Na koniec chcę odnieść się do jednego z komentarzy … napisałeś: „Teraz szukanie partnera przypomina wybieranie czekoladek wprost z palety w dyskoncie” i pierwsze o czym pomyślałam to wyidealizowane klony chodzące jak mumie po ulicach … coraz częściej dotyka to także płci męskiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Babcinych (?)… Zgadza się. Z naszego puntu widzenia nie jest jeszcze tak najgorzej, ale domyślam się, że z Waszej strony to musi już być kompletny dramat 🙂 Czasami myślę sobie, że rodzaj męski nie przetrwa następnych 100 lat 😉

      Lubię to

  10. Przyznaję, że mnie irytują trochę takie rozmowy. W takim ujeciu spoglada sie na siebie nawzajem jak na rzecz. I wtedy nie mam cierpliwosci gadac. Faceci maja to do siebie, ze uprzedmiatawiaja kobiety i dlatego pojawiaja sie klopoty. Mezczyźni, ktorzy potrafia kochac, a nie pozadac potrafia budowac swietne zwiazki i wyciagac ze swoich partnerek to, co najlepsze.

    Jesli kobieta ma tylko nogi rozkladac i o to chodzi facetom, to katastrofa…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dlatego nigdy nie rozmawiamy o kobietach w ich obecności, bo strasznie je to irytuje! 🙂 W obecności kobiet stroszymy piórka i udowadniamy sobie nawzajem, który ma dłuższego i jest bardziej alfa od innego alfa…

      Lubię to

    2. I jeszcze dodam, ze nie od dlugosci narzadu zalezy to, czy mezczyzna jest dobrym kochankiem. 😉

      Do reszty, jak szukanie tej drugiej osoby, sie nie uzewnetrzniam, bo tu juz w ogole jestem mamutem, jak sie okazuje. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

        1. Nie chce mi się w taką dyskusję wchodzić.
          Jest takie słowo jak ” kutas” i ma kilka znaczeň. Może oznaczać ozdobę w garderobie męskiej, członka mezczyzny i moźe byc pogardliwym okresleniem faceta. Co kobiety lubią nie mam pojecia…i nie obchodzi mnie to.
          Kutasy też mnie nie interesują 😉

          Polubione przez 1 osoba

          1. Och… jest jeszcze parę innych znaczeń 🙂 Szanuję Twój pogląd i nie będę nalegał na kontynuowanie tej dyskusji… ale wierz mi, że dla faceta nic bardziej nie wpływa na poczucie własnej wartości od chwili, kiedy uświadamia sobie, co to jest i do czego służy. Większość męskich kompleksów bierze się właśnie z tego…

            Lubię to

  11. Trudniej? No tak, skoro dzisiaj duża część osób twierdzi, że szukanie partnera to przesunięcie palcem w lewo lub prawo na ekranie telefonu, a jeżeli cokolwiek nie pasuje nam w drugiej osobie, to trzeba się jej pozbyć ze swojego otoczenia, zamiast porozmawiać. Związek to nie tylko motylki w brzuchu, ale także praca nad relacją. PS A jeśli panie będą desperatkami, albo będą księżniczkować i stawiać siebie na piedestale, to, nim zejdą na ziemię, zawsze będzie pojawiać się stwierdzenie, że prawdziwych mężczyzn już nie ma. 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Jezu! Co Wy macie z tym żarciem? To jest chyba jakaś obsesja! Zapewniam, że nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek facet skarżył się, że mu one nie gotuje! Tak było, ale chyba w czasach Elizy Orzeszkowej! To jest sztuczny problem! Jego nie ma… A jeżeli jakiś facet marudzi wam, coś o przygotowaniu obiadku… to gońcie lewusa na drzewo! 😉

        Lubię to

    1. Cieszę się, że napisała to kobieta 🙂 Spełniło się powiedzenie Forresta Gumpa o pudełku pełnym czekoladek, ale chyba nie to miał na myśli. Teraz szukanie partnera przypomina wybieranie czekoladek wprost z palety w dyskoncie 😉 Zawsze znajdzie się słodsza, smaczniejsza i to na wyciągnięcie ręki, ale coraz trudniej się zdecydować 🙂 Dziękuję za marytoryczny wkład do rozmowy! 🙂

      Lubię to

  12. I sugerujesz że współcześnie coraz trudniej trafić na tego „jedynego”, czy tą „jedyną”? Myślę że wcale nie jest trudniej, tylko my do tego niewłaściwie podchodzimy. Traktujemy znajomości jak chusteczki jednorazowe. Wystarczy jedno skrzywienie ust i już mówimy „nie szkodzi! Tego kwiatu pół światu”. A nie na tym rzecz polega. Pobieżne poznawanie potencjalnych partnerów prowadzi donikąd. Prawdziwa miłość jest oparta na zrozumieniu i zaspokajaniu potrzeb WZAJEMNIE. A nad tym się pracuje latami. Nie wystarczy chemia i szał zauroczenia 🙂
    Co do rozmów męskich o kobietach… No cóż! Nie bardzo mnie interesuje co ludzie mówią. Staram się odkryć co myślą naprawdę 🙂 Trudno o bardziej seksistowskie uwagi od tych, które notorycznie wygłasza mój Konserwator, ale… Od dnia ślubu nigdy nie kupiłam sobie sama podpasek. Nie mam pojęcia jak zawiesić firany i rozmrozić lodówkę. I czyścić butów też nie musiałam nigdy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hmmmm… strasznie jestem ciekaw, co mówi Twój Konserwator o tym kupowaniu podpasek i czyszczeniu butów, kiedy idzie się zeszmacić z kumplami? 😉 Chyba, że nie wypuszczasz go z domu…. (?)

      Lubię to

          1. A nie wnikam na wszelki wypadek 🙂 Zaufanie trzeba mieć. Znasz dowcip o wędkarzach na Kaszubach?

            „Wędkarze na jeziorach kaszubskich złowili Rusałkę. Rano okazało się że to sum. Do kaca dołączył wstyd…”

            Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s