Żaden facet nie czuje się sobą w sklepie z damską bielizną!

To tak samo, jak będąc w obcym mieście chcesz się napić piwa (tylko napić!) i przez nieuwagę, zwykłe gapiostwo,  zachodzisz do gejowskiego klubu. No niby wszystko jest normalnie: jest bar, jest barman, są kolesie i jest piwo. Nawet dobre piwo. Muzyka też jest spoko. Czujesz się w miarę bezpiecznie, nic ci nie grozi, wszyscy dookoła uśmiechają się przyjaźnie do siebie. Żadnego chamstwa, bójek i darcia mordy. Pełna kultura.

No, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że pewien dyskomfort jednak jest!

Podobnie czujesz się, kiedy przekraczasz drzwi sklepu z damską bielizną. Jesteś nawet przygotowany. Naczytałeś się w necie o rozmiarach, zapamiętałeś nawet jakieś Victorie Secret, jakieś Palmersy, no i z czego jesteś najbardziej dumny: potrafisz odróżnić écru od białego! Ale nagle twoja pewność siebie pryska jak dżin z butelki i znów czujesz się niczym uczniak stojący na zielonym dywanie w gabinecie dyrektora twojej dawnej budy.

No, ale w końcu jesteś facetem. Zapamiętałeś za Hemingwayem, że pierwszym zadaniem mężczyzny jest pokonać strach, więc walczysz dzielnie jak ten rudy kotek z grzywą. Poza tym nie masz wyboru. Mikołajki zaczynają się dokładnie za trzy godziny i zostało ci niecałe sześćdziesiąt minut, zanim zamkną GalMoka. Problem w tym, że przecież wszystko już było: pierścionek mit Zirkonen, pierścionek ohne Zirkonen, łańcuszek z cholera wie czym, łańcuszek bez niczego, bransoletka na rękę, bransoletka na nogę, zegarek od kruka, zegarek z apartu, perfumy takie, perfumy siakie, fikuśne majtki z sexshopu, bon do sefory, bon do daglasa, bon na masaż relaksacyjny, bon do spa, bon do kosmetyczki, bon na zabieg taki, bon na zabieg sraki… Wypstrykałeś się z pomysłów, jak Ahmed z nabojów do Kałasznikowa i już nie jesteś taki chojrak.

Tip #1: Markowa bielizna zawsze jest trafionym prezentem dla niej. Twoja ostatnia deska ratunku. Jeśli nie masz zielonego pojęcia, co kupić – śmiało wal po stanik (czy biustonosz? – ktoś wie do diaska, jaka jest różnica?). 

Postanowiłeś, że w tym roku ma być luksusowo. Do pięciu stów. Żadnego dziadostwa! Należy się. Zasłużyła. Wytrzymała kolejny rok z takim głupolem, jak ty. Gdybyś był na jej miejscu, to już dawno dałbyś sobie kopniaka w zadek for goodbye.

Nabierasz głęboko powietrza w płuca i wchodzisz.

Generalnie babki ze sklepu z damską bielizną dzielą się na dwie grupy. Pierwsza, najczęściej spotykana, jakieś 99%, to te o imieniu „Mam-cię-w-dupie”. Nawet nie zauważą twojej obecności. Możesz łazić jak żyd po pustym sklepie, chrząkać, cmokać, na różne sposoby próbować zwrócić na siebie uwagę, ale i tak przegrasz z ich smartfonem. Jak zahipnotyzowane. Odpuść sobie. Równie dobrze możesz iść do pierwszego lepszego pewexu i kupić coś na wagę.

Natomiast druga grupa to już zupełnie inna liga. Wystrzegaj się ich, jak picia wody w Egipcie! To, jak mawiał pewien satyryk, czarny szlak dla zawodowców. Nie pchaj się, bo se nogi połamiesz! Witają cię od progu, jakby właśnie dokładnie na ciebie czekały. Promienny uśmiech. Usta Giny Gershon, a ciało Angeliki Fajcht. Masz wrażenie, że śnisz. No bo jeszcze rano pani w przedszkolu ochrzaniła cię, że czegoś tam nie dostarczyłeś; potem szef jeździł cały dzień po tobie jak po burej suce; następnie samochód nie chciał zapalić i w końcu pół godziny szukałeś miejsca do parkowania. A tu, kobieta-anioł. Naprawdę przywróciła twoją wiarę w ludzi.

Potem wydarzenia następują z szybkością karabinu maszynowego. Zasypuje cię lawina staników (lub biustonoszy), nazwy i rozmiary mieszają się w twojej głowie i już wiesz, że bez przewodnika nie dasz rady.

Tip #2: W przypadku bielizny kupuj tylko taką, która podoba się tobie. Jakbyś kupował dla siebie. Tego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, ale jeżeli podoba się tobie, ona będzie wprost zachwycona!

Jaki rozmiar ma pana kobieta? Siedemdziesiąt (to sprawdziłeś ukradkiem na metce w jej szafie). Jest pan pewien? Tak. A obwód pod biustem? Yyyy….  A obwód w biuście? Siedemdziesiąt. Siedemdziesiąt to rozmiar, a ja pytam o miseczkę. Eeee… chyba B. Na pewno? Tak, na pewno! To znaczy, chyba na pewno…

Patrzy na ciebie z politowaniem. Nie wie pan? Nie szkodzi, to się zdarza mężczyznom. Ja przecież jestem od tego, żeby panu pomóc. Zacznijmy wszystko od początku. Staje przed tobą i przez bluzkę ujmuje swoje piersi w dłonie. Niech pan spojrzy, ja mam miseczkę D.  Czy taka wielkość? Kręcisz głową. Mniej? Więcej?

I tak mijają wam kolejne minuty. Ona przynosi coraz to nowe modele i rozmiary. Przykłada do swoich piersi, tłumaczy co i jak, ty kręcisz głową i zabawa zaczyna się od nowa. Czujesz się zagubiony, a pot ścieka ci po plecach jak żywica z pnia drzewa.

W końcu bingo! Udało się. Wybrałeś w końcu model, a ona wybrała rozmiar. Kątem oka spojrzałeś na cenę. 325 PLN. Nawet nieźle. Zostało ci prawie dwie stówy, to jeszcze kupisz sobie Assassin’s Creeda na PS4. W sumie zrobiłeś dobry deal.

A czy życzy sobie jeszcze pan majteczki do zestawu? A to jest w zestawie? Tak, majteczki klasyczne oraz stringi. I to wszystko w zestawie? – upewniasz się. Naturalnie, zapakować? Tak, proszę. Skoro w zestawie – myślisz – to tym lepiej. Miało być przecież na bogato w tym roku.

Już jest przy kasie. Słyszysz szelest papieru, sprytne rączki zapakowały wszystko do eleganckiego pudełka i przewiązały ekskluzywną wstążką. Ślicznie. No proszę, zaoszczędziłeś na pakowaniu. Kolejne trzy dychy do przodu. Ale jesteś cwaniak.

Płaci pan gotówką czy kartą? Oczywiście, że kartą. Doskonale. Pip, pip…. proszę pin.

Patrzysz na zielony ekranik i nie wierzysz własnym oczom. Nogi ci się uginają i czujesz, jakby ktoś wstrzyknął ci w żyły płynny ołów. 975 PLN!

 Tip #3: W zestawie nie znaczy, że w tej samej cenie, debilu!

Ale nie zrobisz tego! Nie wycofasz się. Nie przy niej. Tak, jak nie poddałeś się, kiedy szkolny osiłek wyzwał cię na solo za salą gimnastyczną. Dostałeś niezłe baty, ale moralnie to ty zwyciężyłeś. Pewnych rzeczy prawdziwy mężczyzna nie może zrobić. Nigdy w życiu. Dlatego, choćbyś miał przez cały miesiąc jeść korzonki, popijając wodą z kałuży, wbijesz ten cholerny pin. Całe szczęście, że miałeś jeszcze limit!

I mimo że nie pograłeś sobie w tym roku w Assassin’s Creeda, to i tak zwyciężyłeś.

To były niezapomniane Mikołajki!

Reklamy

30 thoughts on “Miseczka B – czyli facet w sklepie z damską bielizną

  1. Nie martwcie sie Panowie!! Wiele kobiet same nie wiedza jakie maja rozmiar, albo nosza cale zycie zly! A swoja droga, to sama pracowalam w sklepie z bielizna i na Walentynki czy inne swieta, nasz sklepik byl zalewany przez panow w poszukiwaniu kompletu. I jak przeychodzilo pytanie: jaki rozmiar, bardzo czesto pokazywali mi dlon, niczym dotykajac biustu swej wybranki mowiac: No taki 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. No to ja nie należę do tej grupy facetów. Nie ma problemów z kupowaniem bielizny dla mojej żony. Znam wszystkie jej rozmiary i gust. Panie w sklepie mnie nie peszą. Zatem zupełnie nie rozumiem problemów jakie miewają faceci, którzy tracą w sklepie z bielizną umiejętność mówienia… Koledzy, więcej odwagi!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie ma różnicy, stanik i biustonosz to różne słowa na ten sam obiekt 🙂
    No i na pocieszenie dodam, że nie tylko panowie nie mają pojęcia, jak dobrać damską bieliznę, ale i panie. (Wiedziałeś, że około 70 proc. nosi zły rozmiar? :)) Na przyszłość warto kupować takie części bielizny, które nie wymagają takiego dokładnego dopasowania – np. koszulki nocne. A pomysł jest rzeczywiście świetny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

          1. To taka źartobliwa forma. 🙂
            W moum rodzinnym domu pojawiało się trochę takuch różnych powiedzonek, czy też słóweczek. 🙂

            Gdzieś dzisiaj zapraszasz szczególnie na ten spacerek? Może dam się skusić… 🙂

            Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s