Ruda

Nigdy wcześniej nie myślałem o rudych!

Mówią, że rude są fałszywe. Wredne. Niezwykle skore do zdrady. Niezbyt stałe w uczuciach. Że ponoć nie są zdolne do prawdziwej miłości. Organicznie nieprzystosowane.

Natomiast prawdziwi znawcy tematu twierdzą, że seks z rudą nie ma sobie równych (sic!). Podobno. Tak mówią.

Ale pewnie to taka sama prawda, jak to, że namiętne kobiety rankiem zakładają najpierw biustonosz, a następnie majtki, podczas gdy zimne suki robią to dokładnie na odwrót. Albo, że jakiemuś nieszczęśnikowi raz trafiła się laska z dwiema glans clitoridis w jednej clitoris.

Ale jedno mogę powiedzieć – tamta ruda dziewczyna kompletnie mnie zaskoczyła. Zabrała w podróż po obszarach, o których dotychczas nie miałem zielonego pojęcia. Co więcej, zmusiła też do zrobienia czegoś, na co nie miałem najmniejszej ochoty!

To Ruda pierwsza zwróciła na mnie uwagę. Szedłem właśnie korytarzem wzdłuż wagonu i nie mogłem się zdecydować, który przedział wybrać. Było zaskakująco niewielu podróżnych. Prawdziwy luksus w pośpiesznym do Wrocławia.

– Hej! Tu jest wolne miejsce – usłyszałem za sobą kobiecy głos.

Odwróciłem się i zobaczyłem rude włosy jego właścicielki wychylającej się z przedziału. Machała do mnie ręką, uśmiechając się przy tym zachęcająco.

Przylegający do ciała bordowy golf. Golf podkreślał jędrność jej piersi, które zdawały się być większe niż pewnie były w rzeczywistości. Ciut szerokawe biodra à la Jennifer Lopez ciasno opięte przez sprane dżinsy. Włosy w kolorze świeżo szlifowanej miedzi zebrane w dziewczęcy kucyk. Nieco pyzowata twarz.

Zawsze ta kolejność. No, cóż – jestem tylko facetem! To jedna z moich rozlicznych słabości, której nie mogę się oprzeć.

Sama zajmowała cały przedział.

– Cześć – powiedziała i natychmiast spytała: – Masz może ognia?

Miała niski, chropowaty głos.

Mimo że nie palę, to zawsze noszę przy sobie zapalniczkę. Na wszelki wypadek.

– Mam – odpowiedziałem i wyciągnąłem ją z kieszeni.

Ruda wywróciła oczami w grymasie mającym wyrażać bezgraniczną ulgę. Trzęsącymi się rękami wyjęła papierosa z paczki leżącej na składanym stoliku przy oknie i wsadziła go sobie w usta. Pochyliła się w moim kierunku.

Przypaliłem jej papierosa. Chybotliwy płomień z zapalniczki rozświetlił jej włosy czerwonym blaskiem.

Ruda zaciągnęła się głęboko, zamykając oczy z niewysłowioną rozkoszą.

Wypuściła kłąb dymu.

– Mmmm… tego mi było trzeba – powiedziała i po chwili dodała. – Zawsze chce mi się mocno palić, kiedy spóźnia mi się okres.

Doprawdy nie wiedziałem, co powiedzieć. Na wszelki wypadek nie powiedziałem nic.

Usiedliśmy naprzeciwko siebie. Przy oknie. Pociąg ruszył z metalicznym zgrzytem.

Oczy Rudej zrobiły się nagle duże i okrągłe.

– Przepraszam, ależ głupia cipa ze mnie! – powiedziała, podsuwając mi paczkę papierosów. – Palisz?

W życiu wypaliłem może jakieś “półtorej” papierosa i nigdy nie czułem potrzeby, żeby to robić. Znam znacznie lepsze sposoby radzenia sobie ze stresem. Ale jakaś część mnie nie chciała się do tego przyznać. Nie teraz. Nie przy niej. I z jakiegoś powodu nagle strasznie zaczęło mi zależeć na tym, żeby pokazać jej, że potrafię palić. Głupie, co nie?

Ale kto powiedział, że w życiu zawsze trzeba robić mądre rzeczy?

Wyciągnąłem dłoń po papierosa, desperacko usiłując przypomnieć sobie, jak to robią faceci na filmach. Palą papierosy. Jak trzymają go w palcach, jak przypalają i w końcu, jaki wyraz twarzy przybierają.

Wsunąłem papierosa w kącik ust. Przypaliłem. Zmrużyłem oczy. Zaciągnąłem się. Następnie wypuściłem wolno dym, robiąc ustami przepisowy dzióbek. Spojrzałem na Rudą.

So far so good!

Do dzisiaj nie wiem, czy to za sprawą tego papierosa, czy może przez te jej rude włosy, ale nagle zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Ale nie tak, jak podróżni, których los zetknął na kilka godzin w jednym przedziale i niedługo każdy wysiądzie na swojej stacji. I rozejdzie się w swoim kierunku.

Ale jak przyjaciele. Jakbyśmy znali się od zawsze. Jakbyśmy spędzili ze sobą całe życie, a teraz jechali razem w pociągu w kierunku wspólnego celu.

Ruda okazała się być… policjantką. Właśnie wracała z jakiegoś szkolenia. W Legionowie. Zatrzymała się w Warszawie. U kumpeli. Jedzie do Wrocławia. Być może dostanie wkrótce awans. Jej szef to prawdziwy kutas.

Chyba zdradził mnie błysk niedowierzania w oku, bo naraz wyjęła legitymację i rozłożyła przede mną. Świetnie wyszła na zdjęciu. Przez te rude włosy. W każdych innych wyglądałaby chyba gorzej.

– Jak to się stało, że zostałaś policjantką? – spytałem.

Ruda zaciągnęła się papierosem.

– Rodzinna tradycja – odparła po chwili. – Mój dziadek pracował w policji kryminalnej, potem mój ojciec, który niestety nie dorobił się syna, więc na mnie spadł obowiązek jej kontynuowania. Niestety, wszystko wskazuje na to, że chyba na mnie się skończy.

–  Od początku byłaś przekonana, że chcesz to robić? – spytałem.

Ruda uśmiechnęła się.

– Cholera, nie! – odpowiedziała. – Przed maturą nie miałam zielonego pojęcia, co chcę robić dalej w życiu. Wiedziałam tylko jedno, że chcę jeździć po świecie, zarabiać dużo kasy i początkowo planowałam iść na zarządzanie. I pewnie skończyłabym teraz w jakiejś międzynarodowej firmie jako typowa korposuka, jak wiele moich koleżanek, gdyby nie pewien przypadek. Dzięki niemu zdecydowałam się na studia prawnicze.

– Opowiedz – poprosiłem.

Z jakiegoś powodu chciałem, aby mówiła dalej. Nie pamiętałem, kiedy ostatnio tak dobrze mi się rozmawiało. I już chyba zapomniałem, jaka to może być przyjemność. Dla kogoś, kto nauczył się mówić od nowa, zwykłe wypowiadanie wyrazów może być takim samym doznaniem, jak picie dobrego wina. Albo smakowanie dobrego jedzenia. Albo, jak odzyskanie władzy w nogach. Jak bieg na oślep wzdłuż grządek z warzywami. Jeśli oglądaliście film Avatar, to chyba powinniście zrozumieć, o czym mówię.

Ruda spojrzała na przesuwający się szybko krajobraz za oknem.

– Zadam ci kilka pytań – powiedziała po dłuższej chwili, zwracając twarz w moją stronę. – Taki mały quiz. Sam zobaczysz, co mnie skłoniło do podjęcia takiej decyzji. Co ty na to?

Skinąłem głową.

– Przyjmuję wyzwanie – odpowiedziałem.

Ruda jakby na to czekała.

– Wyobraź sobie – zaczęła – że niedaleko miejsca, w którym mieszkasz zostaje zamordowana kobieta. Akcja dzieje się późną jesienią na Krzykach we Wrocławiu, około godziny ósmej wieczorem. Zaparkowała samochód i szła chodnikiem w kierunku bloku, w którym mieszkała. Typowa kobieta sukcesu. Właśnie awansowała na kierownika działu kredytów hipotecznych w jednym z polskich banków. Czterdzieści lat. Dobre zarobki. Służbowy samochód plus telefon komórkowy oraz laptop. Markowe ubrania, torebka louis vuitton kupowana tylko w Mediolanie i droga biżuteria.  I dwadzieścia sześć ran kłutych w okolicy serca. Oczywiście żadnych świadków, nikt nic nie widział ani nie słyszał.

Przerwała uśmiechając się zagadkowo

– Masz właściwie wszystkie informacje, żeby odgadnąć, kto zabił oraz gdzie ukrył narzędzie zbrodni – powiedziała. – Pewnemu człowiekowi, który był dla mnie najważniejszy w życiu, zajęło to jakieś piętnaście minut. Oczywiście wykluczamy incydentalny atak jakiegoś niezrównoważonego psychopaty.

– Mąż? – spytałem. – Poznał młodszą i chciał pozbyć się starej.

Ruda pokręciła przecząco głową.

– Pudło – odparła. – Mąż w tym czasie przebywał w domu opiekując się dwójką ich dzieci. Przygotował nawet kolację ze świecami i dobrym winem. Stuprocentowe alibi.

Zamyśliłem się.

– Okay – powiedziała Ruda. – Zacznijmy od motywu. Dodam tylko, że sprawca niczego nie zabrał, ale być może został spłoszony przez kogoś. Niemniej jednak nie można było od razu wykluczyć motywu rabunkowego.

– Można – powiedziałem. W moim głosie nie było jednak pewności.

– Dlaczego?

– Bo jak chcesz ukraść torebkę czy laptopa to raczej nie zabijasz ofiary zadając aż tylu ran – odparłem. – Co najwyżej możesz postraszyć nożem. Większość kobiet już na sam jego widok odda wszystko bez oporu.

– Zgadza się – powiedziała Sylwia. – Co zatem można powiedzieć o sprawcy?

Znów się zamyśliłem.

– Że najwyraźniej miał do ofiary silny stosunek emocjonalny – odrzekłem.

Ruda skinęła głową.

– Dokładnie – odrzekła. – Tak więc wykluczamy motyw rabunkowy. Co jeszcze możemy wywnioskować?

– Że sprawca dobrze znał ofiarę i wiedział, gdzie mieszka, skoro czekał na nią ukryty gdzieś w okolicy parkingu.

– Zgadza się – przyznała Ruda. – No więc jaki motyw mógł mieć sprawca?

Zamyśliłem się ponownie.

– Zazdrość albo zemsta – powiedziałem po chwili.

Ruda potaknęła.

– Mamy więc dwa motywy – powiedziała i dodała: – Oba równie prawdopodobne. Zacznijmy więc od pierwszego. Jej kochanek czy kochanka męża?

Tutaj nie musiałem zbyt długo myśleć.

– Zdecydowanie mężczyzna.

– Dlaczego?

– Dwadzieścia sześć pchnięć nożem – odparłem. – Strasznie dużo pracy. To musiał być ktoś silny i sprawny. Kobieta zadałaby co najwyżej kilka ciosów, a i tak z wielkim trudem udałoby się jej przebić mostek.

– Brawo! – powiedziała Ruda. – To rzeczywiście był mężczyzna. Ile mógł mieć lat?

– Trudno odgadnąć – powiedziałem. – To musiał być ktoś mniej więcej w jej wieku. Gdzieś między trzydzieści pięć a czterdzieści pięć lat. Raczej mało prawdopodobne, żeby miała kochanka młodszego od siebie o więcej niż pięć lat. Wiek robi swoje. Z kolei faceci około pięćdziesiątki raczej uganiają się za studentkami lub jeszcze młodszymi dziewczynami.

– Dokładnie czterdzieści pięć lat – oznajmiła Ruda. – Czyli mordercą jest zazdrosny mężczyzna w średnim wieku, tak?

Pokręciłem przecząco głową.

– Tylko płeć i wiek się zgadzają – odparłem. – Ale to nie była zazdrość.

– Dlaczego?

– Trudno powiedzieć, ale coś zbyt dużo w tym negatywnych emocji – odparłem. – Bo gdyby w grę wchodziła aż taka skala namiętności pchająca kogoś do tak okrutnej zbrodni, to prędzej ofiarą padłby mąż zamordowanej. Zazdrosny kochanek starałby się raczej usunąć dzielącą go przeszkodę niż sam obiekt swoich uczuć.

– Zatem skoro nie zazdrość, to zostaje nam zemsta – oznajmiła Ruda.

Skinąłem głową.

– Powiedziałaś, że pracowała w banku – rzekłem. – To tutaj szukałbym sprawcy.

– Sfrustrowany klient, któremu nie przyznała kredytu hipotecznego z powodu zbyt małej zdolności? – spytała Ruda. – Albo odwrotnie, rozwścieczony dłużnik, któremu komornik właśnie odebrał mieszkanie?

– Eeee… raczej nie – odparłem. – Tacy najpierw staraliby się ją poniżyć lub podważyć jej kompetencje. Zaczęłoby się w pierwszej kolejności od donosów na policję oraz skarg do wszelkich możliwych urzędów. W skrajnym przypadku taki klient mógłby zabarykadować się w placówce banku biorąc ją za zakładnika i grożąc, że się wysadzi trzymając w ręku atrapę bomby. Chciałby za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę całego świata krzycząc, jaka spotkała go niesprawiedliwość. Raczej odpada.

– Więc kto? – spytała Ruda.

– Właśnie awansowała na stanowisko kierownicze, tak?  – rzekłem. – To ja raczej przyjrzałbym się komuś, kto się nie załapał.

Ruda uśmiechnęła się, pochylając głowę.

– Bingo! – powiedziała i dodała: – Mordercą okazał się siedzący biurko w biurko współpracownik, który uważał, że to jemu powinno było zostać przyznane to stanowisko. Jak zeznali świadkowie był nadzwyczaj cichy, spokojny i nikt by nie przypuszczał, że mógłby być zdolny do takiej zbrodni. Gratuluję. Prawie zdałeś quiz. Pozostaje jeszcze kwestia narzędzia zbrodni. Gdzie sprawca mógł ja ukryć?

Wzruszyłem ramionami.

Nic nie przychodziło mi do głowy.

– Nie mam pojęcia – odrzekłem. – Gdziekolwiek. Mam chyba zbyt mało danych.

Ruda uśmiechnęła się tajemniczo. A trzeba przyznać, że robiła to doprawdy w niezwykle uroczy sposób.

– Otóż nie – powiedziała. – Tutaj przydaje się znajomość psychiki ludzkiej. Wyobraź sobie, co czujesz w chwilę potem, jak zadałeś właśnie ofierze dwadzieścia sześć ciosów nożem w serce.

– Panikę?

– Właśnie – powiedziała Ruda. – I to narastającą. Przecież zaraz ktoś może cię zauważyć. Mimo późnej pory na osiedlach zawsze kręci się wielu ludzi i tylko kwestią czasu jest to, kiedy ktoś będzie szedł chodnikiem, na którym leży zakrwawiona kobieta. Jak jest twoja pierwsza myśl?

– Uciekać.

– Zgadza się – potwierdziła Ruda. – Ruszasz biegiem jak najdalej od miejsca zbrodni. W ręku wciąż trzymasz zakrwawiony nóż. Ale głupio tak biec z nożem na widoku. Raz, że niewygodnie się biegnie. Dwa, od razu zwracasz na siebie uwagę. Jak jest zatem twoja druga myśl?

– Pozbyć się noża.

– Logiczne – rzekła Ruda. – Każda komórka twojego ciała woła bezgłośnym krzykiem: „Pozbądź się go jak najszybciej! Wyrzuć! Wyrzuć!”. Ale ta część mózgu odpowiedzialna za racjonalne myślenie podpowiada ci, że rzucenie go pod nogi to nie najlepszy pomysł. Szukasz gorączkowo miejsca, gdzie mógłbyś go ukryć. To utrudni śledztwo i zmniejszy prawdopodobieństwo złapania cię. Ale gdzie można ukryć narzędzie zbrodni będąc na osiedlowym chodniku?

Zamyśliłem się chwilę.

– Kosz na śmieci?

Ruda pokiwała głową z uznaniem.

– Nóż został znaleziony w odległości stu metrów od miejsca, gdzie morderca zadał kobiecie dwadzieścia sześć ciosów – powiedziała Ruda. – Mój dziadek wskazał dokładnie kosz, w którym go ukrył.

– To on był tą najważniejszą osobą dla ciebie w życiu? – spytałem.

Ruda nic nie odpowiedziała. Jej oczy pokryły się szklistym blaskiem.

– Tamtego ponurego dnia – rzekła po chwili. – Mieszkałam u niego, przygotowując się do matury. Otoczona jego książkami zajmującymi wszystkie ściany w pokojach miałam warunki niezwykle sprzyjające nauce. Jego mieszkanie znajdowało się w bloku nieopodal parkingu, na którym została zamordowana tamta kobieta. Oficer prowadzący znał dziadka i poprosił go o coś w rodzaju konsultacji na miejscu zbrodni. Dziadek był wtedy już na emeryturze, ale zgodził się bez wahania. Zarzucił tylko płaszcz na piżamę i zapytał mnie, czy chcę pójść z nim. Bałam się cholernie, ale jednocześnie byłam niezwykle podekscytowana. Jednak jego obecność dodawała mi odwagi. Na miejscu zbrodni zebrał się już tłum gapiów i mój dziadek, stojąc w piżamie, przeprowadził ze mną podobną analizę dotyczącą motywu popełnionej zbrodni oraz kto zabił. A kiedy policjanci wydobyli z kosza zakrwawiony nóż wiedziałam, już kim chcę być. Chciałam być dokładnie taka, jak on. Tamtego wieczoru postanowiłam zostać policjantką.

Ruda przestała mówić na chwilę.

– Dziadek był wyjątkowym człowiekiem – kontynuowała. – Taki typ Sherlocka Holmesa albo Herculesa Poirota. Kryminalistyka była jego pasją. Nawet nie nosił służbowej broni, a chwytał najgroźniejszych przestępców. Nieustannie studiował historyczne sprawy i twierdził, że każde morderstwo da się rozwikłać za pomocą logiki, analizy psychologicznej oraz statystyki. Większość przestępców uważa, że są geniuszami, którzy właśnie dokonali zbrodni doskonałej, a w rzeczywistości postępują według ogranych schematów. Dziadek do końca swojego życia powtarzał mi, że dobry detektyw musi najpierw udać się do archiwum zanim zacznie ścigać przestępcę.

Skończyła.

– Kiedy odszedł? – spytałem.

Spojrzała na mnie i skinęła głową.

– Rok temu zmarł na atak serca – powiedziała. – Bardzo mi go brakuje.

Skończyliśmy palić. Ruda spojrzała w przesuwająca się noc za oknem wagonu.

– Ja niedługo wysiadam – oznajmiła.

Zgasiłem niedopałek w popielniczce.

Ruda patrzyła się na mnie spod wpół przymrużonych powiek.

Uśmiechnęła się.

Odwzajemniłem uśmiech.

– Ty chyba jednak nigdy nie paliłeś papierosów – powiedziała w końcu. – Nie umiesz tego robić.

A nie mówiłem?

1+
  • http://balkanyrudej.pl/ balkanyrudej

    Całe życie jestem ruda, choć fakt faktem na przestrzeni lat troszkę “spłowiałam”. Ale przez ten cały czas nasłuchałam się tylu stereotypów i opinii na temat mojego charakteru w odniesieniu do koloru włosów, że starczyłoby na materiał na książkę 😉

    0

    • http://www.esencjablog.pl Aleksandra Bohojło

      Taaa, stereotypy są super. Totalnie się rozjeżdżają z rzeczywistością.
      A chciałam być ruda, ale co najwyżej udawało mi się być kasztanową :-p

      0

  • Zuza- www.niedomowakura.pl

    Najpierw zauważyłeś cycki czy włosy?

    0

  • Super dzieciaczki

    Mi najbardziej podobała się zagadka kryminalna:)

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Prawda? Czasem tęsknię za jazdą pociągami! Ileż to niezwykłych ludzi się spotkało… 🙂

      0

  • http://samarobie.pl/ Agnieszka P.

    Nie pal! To szkodliwe a do tego strasznie dużo kosztuje. 😉

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Nie palę! 🙂

      0

    • http://lidiagie.pl lidiagie.pl

      A wystarczyło dokładnie przeczytać tekst. 🙂

      0

  • Szymon | pomensku

    Doskonała historia! Dwa tygodnie temu jechałem pospiesznym do Wrocławia. Też zdziwiłem się liczbą wolnych miejsc, a w końcu usiadłem w przedziale z kobietą. Nie nawiązaliśmy żadnej rozmowy i wysiadła w Opolu. Jak nic dlatego, że nie była ruda 🙂

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Jak nic! Ruda pewnie by pierwsza zagadała! 😉

      0

  • http://www.gadulec.me/ Gadulec

    Świetna historia, przeczytałam z zapartym tchem! Aż chciałoby się więcej 🙂

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Kto wie….. 😉

      0

  • http://lidiagie.pl lidiagie.pl

    Ostatnio zastanawiałam się nad kupnem “Florystki” Bondy, coby umilić sobie czas w drdze do pracy, ale powiem Ci, że Twój tekst zrobił robotę. 🙂 Kreatywny pomysł to połączenie Twoich wspomnień z kryminalną zagadką. 10 punktów dla Gryffindor’u! 😉

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Zaniemówiłem! Wygrać z Bondą u Ciebie, to chyba jest właśnie to słowo na.. zet 😉 Zaszczyt! Prawdziwy! 🙂 Dziękuję!

      0

  • http://www.zaciesz.com/ Zaciesz

    Nosiłam wściekle rude włosy przez jakieś dwa lata. Podobno ten kolor znakomicie dodaje blasku twarzy, a na mężczyzn działa jak magnes. Faktycznie po zmianie koloru zaczęłam odczuwać jakąś większą fascynacją moją osobą. Na ulicy, w klubie, gdzie się nie pojawiałam, zwracałam uwagę osób z otoczenia. Często mnie zagadywali czy to stojąc w kolejce, czy jadąc autobusem. Sporo w tym okresie poznałam nowych ludzi, w tym mojego obecnego partnera. Akurat on to się przyznał, że to mój uśmiech, a nie włosy go przyciągnęły. To było ciekawe doświadczenie. Rudy magnetyzm działał. Teraz mam czarne włosy i one nie budzą już takich fascynacji jak ruda czupryna. Ciekawe, że taka zmiana jak kolor włosów może wpływać na relacje międzyludzkie.

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Oj…. gdybyś tylko wiedziała, jakimi stereotypami myślą faceci… 😉 A Twój uśmiech? Uroczy! 🙂 Nie dziwię się, że wygrał z… włosami! Nawet rudymi! 🙂 Miło, że znów tu wapdłaś! 🙂

      0

  • Magdalena Sobkowicz

    Wciągnęłam się. Bawią mnie te różne teorie na temat ludzi rysowane kolorem włosów, znakiem zodiaku. Czasem pewne rysy psychologiczne wykorzystuje się w sprzedaży, nie wspominając o zarządzaniu.

    Jako dziecko mnóstwo czasu spedziłam w podróży pociągami. Uwielbiałam to. Uwielbiałam słuchać rozmów, które toczyły się miedzy podróżnymi.:-)

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Dokładnie! Czasami strasznie mi tego brakuje…. tych podróży 🙂 A trzeba tak niewiele, prawda? Wystarczy tylko pozwolić komuś mówić i słuchać! 🙂

      0

  • https://klubkotajasna8.blogspot.com/ krystynabozenna

    No tak rude zawsze w oczy się rzucają czy chcą czy nie , fajny kolor włosów 😉

    0

  • Zuza- www.niedomowakura.pl

    Ale, ale… okazało się, że kura jest zimną suką…. WTF? To kura czy suka? Może zimna kura? Czy raczej nie domowa suka? 😉

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Mmmm… Zimna kura brzmi…smakowicie! 🙂 Wiesz, to taka sama prawda, jak to, że białe mają wzdłuż, a Azjatki w… poprzek! 😉

      0

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Wizyty u Ciebie to po prostu uczta dla zmysłów! <3
    ps.Ja się ruda urodziłam..;)

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Heheh… czyli to wszystko prawda? 😉

      0

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        Być może..:)

        0

  • http://kuchniabezcukru.pl Ola | kuchniabezcukru.pl

    “Doprawdy nie wiedziałem, co powiedzieć. Na wszelki wypadek nie powiedziałem nic.” – dobre i całość też 🙂 Ruda pozdrawia 🙂

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Czarna Skrzynka pozdrawia! 🙂

      0

  • Magda Mamit

    Nigdy Ruda nie bylam ale zawsze mi sie ten kolor podobal 🙂

    0

  • http://robotnabezrobotna.blogspot.com Magonki

    Rudy kolor naprawdę ma coś w sobie, gdy farbowałam włosy na ten kolor czułam się zdecydowanie pewniej, mężczyźni też wtedy patrzą na kobietę zupełnie inaczej 🙂 Nawet mój mąż stwierdził że nie wie czy zwrócił by na mnie uwagę gdyby nie kolor włosów i zdecydowanie tęskni za tamtym kolorem bo mega podkreślał moje oczy 😀 co do samego wpisu, wkręcił mnie na tyle że zaczęłam sobie wyobrażać, że któreś z nich postanowiło jednak wysiąść wcześniej/pojechać dalej i ta historia jeszcze nie ma końca 🙂

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      … bo ta historia to był dopiero początek 😉

      0

  • http://pomyslowa.blogspot.com Pomysłowa

    Jeśli ruda kobieta jest fałszywa, to jak bardzo fałszywa musi być farbowana ruda? 😀 Żartuję, dlatego, że sama kilka lat temu farbowałam się na rudo. Podobają mi się te Twoje historie i to bardzo 🙂

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Dziękuję!

      0