Pedał

To zawsze wraca!

Jeśli kiedykolwiek będziecie w Trzebnicy na Dolnym Śląsku, koniecznie znajdźcie sobie godzinę, albo dwie, na zwiedzenie Sanktuarium Świętej Jadwigi Śląskiej. Nie sposób przeoczyć. Monumentalna budowla, już z daleka rzucająca się w oczy.

Niedaleko, po drugiej stronie parku, znajduje się niewielka brama. Tę łatwo przeoczyć.  Zbyt łatwo. Wiedzie na dziedziniec klasztoru Zgromadzenia Sióstr św. Karola Boromeusza.

Tam lepiej nie zachodźcie! Jeśli nie macie powodu.

Ja wtedy miałem. Cholernie dobry powód. Najlepszy. Bo cóż może być ważniejszego dla wnuczka niż odwiedziny u boku umierającej babci? Tej babci, która odeszła zanim zdążyłem ją dobrze poznać. Wysłuchać jej historii. Fascynujących. Tragicznych. Historii, które większość ludzi wprawiłaby w rozgoryczenie,  wściekłość, poczucie żalu. Albo złość. Na ludzi, na zły los, na czasy i na wszystko dookoła. A przede wszystkim na Niego. Boga. Że do tego dopuścił. Że nic nie zrobił. Że nie kiwnął paluchem!

No, bo jak to możliwe, że pozwolił, aby dziecko zostało niewolnikiem gdzieś pod holenderską granicą? Tak brutalnie wyrwane z rodzinnego domu. Wśród obcych ludzi. Okrutnych ludzi. Ludzi mówiących tym strasznym językiem. Jakby cały czas krzyczeli. Albo pod koniec ciężkiego, spracowanego życia, zabrał jej wszystko? I wszystkich. Dlaczego jest taki pazerny? Że, gdy już nie miała nic, zabrał jej jeszcze nogę? Amputacja tuż pod kolanem. Jakby chciał ją pozbawić nawet ciała. Żeby już nic z niej nie zostało na tym świecie.

Ale nie Ona. Ona opowiadała, jakby to wszystko przydarzyło się komuś innemu. Taka pogodzona ze wszystkim. Z całym światem. I z Nim. Ani słowa skargi. Taka pogodna. Taka cicha. Taka powoli zapadająca się w sobie, jak powoli pulsowała krew w jej żyłach. Niebieska plątanina ścieżek życia pod prawie przeźroczystą skórą. Jak jedwab. A może pergamin? Dłonie jak skrzydła ptaka. Żurawia. Albo czapli. Takie kruche, a jednocześnie mocne.

Jak cała Ona.

Później, gdy opuszczałem mury hospicjum, byłem już innym człowiekiem. A właściwie stawałem się bardziej sobą. Pół człowiekiem – pół lękiem. To chyba wszystko przez tę ciszę. Przez te grube mury. Przez ten złowieszczy dźwięk stukania drewniakami po wiekowych posadzkach. A nade wszystko przez te twarze dookoła! Stare. Pomarszczone. Zapadnięte oczy. Rozdziawione usta. Nic niewidzące spojrzenia.

Uciekać! Uciec stąd jak najszybciej. Jak najdalej. Uciec od tych wszystkich ludzi! I uciec przed nią.

Przed starością! Boże! Gdyby to tylko jednak było możliwe…

– Czy dobrze się pan czuje? – ktoś zapytał.

Męski głos. Niski. Lekko chropowaty. Wręcz taki radiowy. Opanowany. Spokojny.

– Gdzie jestem? – spytałem.

– Na oddziale męskim – odpowiedział ten sam głos. – Wygląda pan dosyć blado. Proszę usiąść. Zaraz przyniosę wody i zmierzymy ciśnienie.

Właściciel głosu pchnął mnie delikatnie w kierunku najbliższego krzesła.

– Nie trzeba – odpowiedziałem. – Widocznie pomyliłem skrzydła. Szukam wyjścia.

– Oczywiście – rzekł przyjaźnie. – Ale najpierw pana zbadam. Proszę się nie obawiać. Jestem lekarzem. Mam tutaj dzisiaj dyżur.

Chciałem zaprotestować, ale posłusznie osunąłem się na krzesło. Powoli, bardzo powoli czułem, że jednak wrócę do siebie. Że się nie przewrócę. Że nie umrę. Jeszcze nie dzisiaj. I nie tutaj.

Dzięki niemu. Dzięki jego obecności. I dzięki tym słowom: “Jestem lekarzem”. Zaledwie dwa słowa. Tak niewiele, a zarazem tak dużo. Nic więcej nie potrzeba.

Czarny tunel przed oczami zaczynał rozpływać się w powietrzu. Po jakimś czasie mężczyzna wrócił. I wcisnął mi szklankę w dłoń. Szklanka była zimna. Wypełniona do połowy wodą. Najsmaczniejsza woda, jaką w życiu piłem. Chłodna i słodka.

Podczas gdy delektowałem się każdym łykiem, lekarz przykucnął przy moim boku i zaczął podwijać mi rękaw koszuli. Wsunął mankiet aparatu do mierzenia ciśnienia na moje ramię. Mocno zacisnął. Założył stetoskop i przytknął zimną membranę do zgięcia łokciowego. Zaczął pompować powietrze.

Przyglądał mi się z zaciekawieniem.

– Czy myśmy już przypadkiem się kiedyś nie spotkali? – spytał.

Natychmiast pokręciłem przecząco głową. I zaraz potem zadałem sobie w myślach pytanie, dlaczego właściwie to uczyniłem.

Przecież to głupie, pomyślałem. Czy po tylu latach ma to jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Cały czas uważanie mu się przyglądałem. Natychmiast go poznałem. I wszystko sobie przypomniałem. Te same jasne, lekko kręcone włosy. Te same oczy. I ta sama twarz. Teraz może poważniejsza, z wyostrzonymi rysami, ale wciąż ta sama. Ludzka twarz. Szlachetna twarz.

Co za odmiana po tych wszystkich okropnych twarzach!

Oczywiście, że się spotkaliśmy! Wiele lat temu. Byłeś nowy w szkole. I już pierwszego dnia popełniłeś nieodwracalny błąd. Pokazałeś, że jesteś dobrym uczniem. Bardzo dobrym. Że bijesz nas wszystkich na głowę. Taki zawsze przygotowany do lekcji. Taki poukładany. Taki miły dla wszystkich. 

To ja wpadłem na to, żeby nadać ci ksywkę “Pedał”. No, bo tylko pedał może tak łatwo znaleźć wspólny język z nimi. Z koleżankami z klasy. Z dziewczynami. Naszymi dziewczynami! Odkąd się pojawiłeś, już nie były dla nas takie, jak przedtem. Chyba zaczęły pogardzać nami.

Widzisz, wszyscy kumple od razu podchwycili mój pomysł. To słowo słyszałeś na każdym kroku. Stało się twoim drugim imieniem. Wszyscy inni byli natomiast po twojej stronie. Nawet moja mama stanęła w twojej obronie, kiedy powiedziałem nieopacznie, że chyba musisz być pedałem, bo jesteś jakiś taki inny. Że kompletnie nie pasujesz do nas. Wtedy pierwszy i jedyny raz dostałem od niej w twarz. 

Ale najgorsze było to, że nic sobie z tego nie robiłeś! To doprowadzało nas do furii. Miałeś nieraz łzy w oczach, ale się nie poskarżyłeś.

Nikomu.      

Lekarz skończył mierzyć ciśnienie. Zdjął stetoskop. Spuścił powietrze z aparatu i zsunął mankiet z mojego ramienia. Zmarszczył brwi.

– No, jest trochę podwyższone, ale będzie pan żył – powiedział, uśmiechając się po przyjacielsku. – To rzeczywiście chyba z emocji. Proszę sobie tu odpoczywać, ile pan chce. I proszę się oszczędzać.

– Dziękuję – opowiedziałem. – Już czuję się zupełnie dobrze.

Kiedy odchodziłem, jeszcze raz do mnie powiedział:

– Ja jednak chyba pana skądś znam!

Pokręciłem przecząco głową.

– Nie sądzę – odparłem i zaraz dodałem: – Musiał mnie pan chyba z kimś pomylić.

Mężczyzna potrząsnął głową z niedowierzaniem.

Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale właśnie coś huknęło z krystalicznym brzękiem. Jakby na podłogę spadło coś szklanego. I to coś się rozbiło.

Mężczyzna natychmiast stracił zainteresowanie mną i ruszył w kierunku jednego z pokojów, w którym leżeli ludzie, mający już tylko jeden cel w życiu.

Godnie umrzeć.

Kiedy zamykałem drzwi męskiego oddziału, do moich uszu dobiegł jego spokojny głos:

– No, i kto tu tak narozrabiał, chłopaki? Nie mogę was zostawić samych ani na moment!

1+

Users who have LIKED this post:

  • avatar
  • http://dychadziennie.pl dychadziennie

    Z pół roku temu fb zamknął na czas jakiś konto najpopularniejszemu blogerowi rowerowemu w naszym kraju. Bot fb go zablokował, chłop za dużo razy w postach używał słowa “pedał”.
    Jak zwykle dobry tekst, dzięki! 😉

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Sprawdziłem… jeszcze nie zamknęli! 🙂 Jak zwykle dzięki! 🙂

      0

      • http://dychadziennie.pl dychadziennie

        Zamknęli i otwarli. Nie dodałem, sorciarz 😉

        0

  • http://bepositiveandrun.wordpress.com Daria

    Doskonałe. To mógłby być pierwszy rozdział książki.

    0

  • http://za-plotem.pl Maciej

    świetny wpis! bardzo się czyta’ 😉

    0

  • MagdaS

    Lubię tę Twoją szczerość. Też mam kilka wydarzeń z dzieciństwa, z których nie jestem dumna. Nie wiem czy mam w sobie taką odwagę, aby o tym publicznie opowiedzieć.

    Miło się czyta o moich stronach. 🙂

    0

    • MagdaS

      Tak sobie jeszcze myślę, że warto przeprosić kogoś za to, co mu zrobiliśmy, nawet jeśli było się tylko dzieckiem.

      0

      • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

        A wiesz, że od jakiegoś czasu staram się to robić, ale jak na razie z marnym skutkiem 🙁

        0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Trzeba tylko znaleźć swój sposób…. 🙂 Wiesz, ja chyba z większości rzeczy nie jestem… dumny….

      0

  • https://www.facebook.com/app_scoped_user_id/765493010/ Dominika Rygiel

    Ach te Babcie, snują swoje opowieści zupełnie jakby były ich autorkami, a nie uczestniczkami. Znam te Babie, też takową miałam 🙂

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Prawda? 🙂

      0

  • http://www.blogierka.pl blogierka

    Ty potrafisz e emocje i słowa- UWIELBIAM!Nawet mimo tego że disqussa nie masz i człowiek zapomina o komentarzach jakie u Ciebie zostawił 😛 ;).

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Na pocieszenie powiem, że jestem w trakcie przechodzenia na własną domenę i disqus będzie 🙂 Specjalnie dla Ciebie to robię! 🙂

      0

  • http://szczesliwavii.blogspot.com Szczęśliwa Siódemka

    Świetny, mocny, poruszający tekst.
    Powiem tyle: tak, po latach to nadal ma znaczenie.

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Teraz ja też to wiem! 🙂

      0

  • malena2805

    Dobry tekst. Czyta się jednym tchem. I prosi o więcej.

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Dzięki! A po więcej zapraszam do… Archiwum 🙂

      0

  • http://wegedroga.pl/ Agata

    Szczena do ziemi, jak pięknie napisane!

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Piękne dzięki! 🙂

      0

  • paulagetfitnow

    Fajnie piszesz 🙂 Może znajdziesz wydawcę?

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Czytelników już mam! 😉

      0

  • http://surrealistyczny.wordpress.com surrealistyczny

    Rzeczywiście, ciekawie! Fajnie tu wpaść i poczytać 🙂

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Fajnie, że tu wpadłeś!

      0

  • http://www.bokmal.pl Børge Katrin

    Szczerze? Zatkało mnie a to się rzadko zdarza. Świetnie Pozdr Kasia

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Cieszę się 🙂

      0

  • https://teraznajlepiej.blogspot.com/ Zofia Wójcik

    Bardzo dobrze napisane, Twój styl jest wypracowany i potrafisz doskonale kształtować emocje. Mam jednak wrażenie, że tutaj było tego odrobinę zbyt dużo. Historia o babci mogłaby być samodzielną opowieścią, tak samo z resztą jak druga część. Ale to Ty piszesz, więc Twoja decyzja 😉

    0

  • https://dobragospodynidomwesolymczyni.blogspot.com Małgorzata Adamowicz

    ha! dobry tekst! I czasem tak też może się zdarzyć. Szkoda, że nie myślimy o tym, będąc młodzi.

    0

  • zaniczka

    Piszesz tak, że zazwyczaj brakuje mi słow pod palcami, ale czytam…

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Dziekuję! Że jesteś tutaj i że… czytasz 🙂

      0

  • https://szydelkowecudasie.blogspot.com/ SzydelkoweCUDAsie

    Wiesz co lubię w Twoich tekstach? Nie dość, że potrafią wywołać emocje, to jeszcze kończą się w taki sposób, że z jednej strony chciałoby się więcej, ale z drugiej, gdyby doszło choć jedno zdanie, to już nie byłoby tego zastanowienia się nad sobą…

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      A wiesz, co ja lubię w Tobie? Że tu zaglądasz! 😉

      0

  • http://szamanbiz.wordpress.com Szaman

    No. Pedał jak nic!

    0

  • http://www.szufladopolka.pl Szufladopółka

    To fascynujące jak wiele znaczą słowa i jak wielka jest ich moc. Jakie poczucie bezpieczeństwa może dać zwykłe stwierdzenie faktu, przedstawienie się: “Jestem lekarzem” i ile pogardy i bólu niesie słowo “pedał”. To właśnie wyniosłam z Twojego tekstu. Wspaniały.

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Absolutnie! Ja zawsze uważam, że jedno nieopacznie rzucone słowo może kogoś pchnąć do realizacji swoich najwiekszych marzeń, ale także zniszczyć życie (i.e pedał, grubas, debil, i wiele innych…). Dziękuję za trafny komentarz! 🙂

      0

  • https://kobietadozadanspecjalnych.blogspot.com/ Agni

    Nie zależnie czy to historia prawdziwa, czy zmyślona, wszystko mogło być dokładnie tak, jak napisałeś. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że kiedyś dzieciaki nie były dla siebie aż tak okrutne. Ale może mi się tylko zdaje, bo sama tego nie zaobserwowałam i nie doświadczyłam… Dziś, wystarczy odpalić TV by się przekonać, że najmłodszym krzywdzenie, nadawanie łatek, kategoryzowanie przychodzi chyba łatwiej niż dorosłym, którzy znaczenie i moc słowa rozumieją bardziej…

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Zawsze tak było! Sęk w tym, że kiedyś tak łatwo takie rzeczy się nie rozpowrzechniały… Teraz jest Internet. Wystarczy, że ktoś coś zrobi i już wie o tym cały świat 🙁

      0

  • https://wposzukiwaniu.pl/ Ewelina

    Świetny tekst! Sama z pewnością uwielbiałabym ww. PEDAŁA. Idealny kolega 🙂

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Dziękuję!

      0

  • http://zolzazkitka.wordpress.com Zołza z kitką.

    Ujmujący tekst. Do tego stopnia, że przez kilka minut nie potrafiłam poukładać w głowie myśli. Dzieci są okrutne. Ludzie są okrutni. Niby to zwykłe słowa – a tak bardzo ranią.
    Pamiętam, że w dzieciństwie i mojego znajomego nazywano pedałem. I to – wbrew logice – również dlatego, że kumplował się z dziewczynami…

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      To wszystko z… zazdrości! Albo z tego, żeby tylko nie znaleźć się poza grupą. Dziękuję za Twój komentarz! 🙂

      0

  • https://akademiapozytywnejkobiety.pl Monia

    słowa. jak łatwo je wypowiadamy, czasem bezmyślnie. Jedno słowo, może nie mieć znaczenia dla jednej strony, on o nim zapomni, zaraz po wypowiedzeniu tych słów, ale dla odbiorcy może zmienić (żeby nie napisać zniszczyć), życie !

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Niejedna tragedia zaczęła się od… słów. Dziękuję za to, że wpadłaś! 🙂

      0

  • http://naticzyta.blogspot.com Natalia

    Przeczytałam, ciekawie piszesz będę zaglądać.

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Jesteś tu mile widziana 🙂 Zawsze!

      0

  • http://smakpapieru.blogspot.com/ Izabella Gaudyńska

    Chciałam zerknąć i zająć się dalej czymś innym. Przeczytałam jedno zdanie ze środka. I wróciłam do początku, przeczytałam wszystko.
    Przypomniały mi się rzeczy z których sama nie jestem dumna i uwierają.
    Postaram się wracać, bo Twoje zachodzą za skórę (czytaj – podobają mi się, bardzo). 😉

    0

    • https://czarnaskrzynkablog.wordpress.com/ Czarna Skrzynka

      Jak ja uwielbiam takich czytelników! 🙂

      0

  • http://twitter.com/pawlowska_anna Ania (@pawlowska_anna)

    W domu rodzinnym mam takie małe hospicjum. Babcia. A właściwie to, co z niej pozostało – ciało na rozkładanym fotelu, wpatrzone nieprzytomnie w telewizor. Kubek z herbatą z sokiem malinowym na stoliku obok i jakiś skomplikowany związek chemiczny, którego nie chce łykać. Minęło… Piętnaście lat?
    Te piętnaście lat temu, albo i więcej siadała ze mną i opowiadała mi, jak to mając czternaście lat złapała tego X za rękę. I że wtedy to było coś! Albo, że mieli w Zamościu taką skrytkę za szafą w ścianie. Gdy oficer SS przychodził w odwiedziny, żeby ona i jej siostry grały mu na fortepianie, w tej skrytce siedziała Żydówka. No i jeszcze jak poznała dziadka, i że strasznie długo go zwodziła.
    Byłam za młoda, żeby w pełni docenić te historie. A dziś jest za późno, żeby dopytać o szczegóły…

    0

    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Przepraszam za zwłokę… czekałem, aż w końcu i ja dorobię się Disqusa 😉 Starość jest straszna… Moim idolem zawsze był Chuck Yeager, który w 1947 roku jako pierwszy przekroczył barierę dźwięku… Jakiś czas temu widziałem na YT filmik, w którym dowództwo USAF zafundowało mu przelot myśliwcem F-15 w którąś tam rocznicę jego wyczynu… Dziadziuś chyba z 15 minut wchodził do kabiny… Poddałem się! Nie chcę być stary!!! 🙁

      0

  • http://theoddshoes.com/ Ewa Sobania

    Pamiętam jak razem z kuzynami prosiłam babcię żeby opowiadała mi jak to było kiedyś. Dopiero dzisiaj zaczynam rozumieć niektóre jej opowieści 🙂

    0