Była najpiękniejszą istotką, jaką widziałem w życiu!

Miała na imię Monika. Miała jasne włosy w kształcie długich sprężynek, zielone oczy i prześliczny uśmiech.

I właśnie powiedziała do mnie z tym swoim uśmiechem, że dzieci ze wsi… śmierdzą gnojówką.

Ale natychmiast jej wybaczyłem. Musiałem. Nie miałem innego wyjścia.

Była starsza ode mnie. Chodziła już do szkoły. Miała na sobie białą sukienkę i białe rajstopki. Pantofelki na jej nóżkach też były bielutkie. Jak pierwszy śnieg w słoneczny, zimowy poranek.

Przyjechała na wakacje z wielkiego miasta o piekielnie trudnej nazwie do wymówienia. Strzelce Opolskie. Śmiała się dźwięcznym głosem za każdym razem, kiedy kazała mi powtarzać te dwa słowa. Zdawało mi się, że robiłem to całkiem poprawnie. Ona natomiast śmiała się, odchylając głowę do tyłu i wyrzucając nogi z kolejnym przelotem huśtawki.

Huśtawka stała w cieniu gruszy. Grusza natomiast stała w ogrodzie pana Mundka. Pan Mundek właśnie przerzucał skoszoną trawę do zagrody. W zagrodzie było kilka owiec. I jeden baran. Cap. Tryk. Miał żółte zakręcone rogi. Wyglądał groźnie, kiedy tak stał z podniesionym łbem z dala od stada, dostojnie przeżuwając pożywienie. Jak muflon. Albo jak te górskie barany, skaczące po prawie pionowych skałach, które widziałem na filmach przyrodniczych w niedzielne popołudnia.

Ale ja nie mogłem oderwać oczu. Od niej. Warowałem cierpliwie u jej boku, jak Tarzan. Tarzan to pies pana Mundka. Nigdy go nie odstępował. Na krok.

– A biedne dzieci śmierdzą najbardziej! – mówiła.

A ja patrzyłem na nią z zachwytem. Byłem biedny, więc pewnie mówiła i o mnie. Ale nie miałem jej tego za złe. Nie mogłem. Byłem jej wdzięczny. Za to, że pozwoliła mi tu być. Razem z nią. Od kilku dni zdobywałem się na odwagę. Dzisiaj przez pół dnia podglądałem ją przez krzaki porzeczek, jak buja się na huśtawce. Sama. Zwykle była otoczona szczelnym wianuszkiem kuzynów. Natomiast teraz jakimś cudownym zrządzeniem losu była samiusieńka. Nie mogłem zmarnować takiej okazji.

Mimo swych pięciu lat już wiedziałem. Wszystko wiedziałem. Rozumiałem. O co w życiu chodzi. Do czego służy kijek i czym kaczka wodę pije!

– Patryk jest bardzo bogaty i powiedział, że nigdy w życiu nie pojedzie na wieś. Bo tu wszędzie śmierdzi gnojem. – dodała.

No, tak! Patryk! Jej chłopak. Mieszka w bloku. I ma windę. I dużego fiata. I był w Bułgarii. I ma cały pokój zabawek. Zagranicznych. Nie to, co te nasze patyki. I rupiecie. Czy wioskowe dzieci zawsze muszą grzebać w starych śmieciach?

Na dźwięk tego imienia poczułem bolesne ukłucie gdzieś w okolicach serca.

Monika spojrzała na mnie spod oczu.

– Patryk jest bardzo odważny – powiedziała, wykrzywiając usta w tym swoim uśmiechu, od którego czułem, że miękną mi nogi.

– Jak odważny? – spytałem.

Monika nic nie odpowiedziała. Huśtała się rytmicznie. Kiedy wpadała w cień, jej oczy robiły się duże i błyszczące. A kiedy zaś wylatywała do słońca, zmieniały się w dwie tajemnicze szparki.

Wskazała coś głową.

– Patryk na przykład nie bałby się wejść do tej zagrody – odpowiedziała i dodała: – Ty byś tego nie zrobił. Nie jesteś taki, jak on!

Spojrzałem w kierunku ogrodzenia, za którym pasły się owce. Przeżuwały trawę ze stoickim spokojem. Stary cap jakby patrzył się w naszym kierunku. Pana Mundka już nie było.

Ruszyłem bez słowa. Kątem oka zobaczyłem, że Monika zatrzymała huśtawkę w miejscu. Coś chyba powiedziała do mnie.

Czy się bałem? Szczerze? Byłem śmiertelnie przerażony! Strach sprawił, że trząsłem się, jakbym nagle dostał gorączki. Żółtej febry. Strach również spętał mi nogi i miałem wrażenie, jakbym biegł przez wodę sięgającą mi do pasa.

Ale nie było już odwrotu.

Przełożyłem nogę ponad dolną belką i pochylony, prześlizgnąłem się pod górną. Zrobiłem kilka kroków w kierunku stada. Owce przestały ruszać żuchwami i wlepiły we mnie swoje i tak już wytrzeszczone oczy. Cap lekko prychnął, zatoczył obszerny łuk i podbiegł truchtem w moim kierunku. Zatrzymał się przede mną na wyciągnięcie ręki, odgradzając mnie od stada. Jego stada. W pysku trzymał wiecheć niedojedzonej trawy. Trzymał dumnie podniesiony łeb i głośno wciągał powietrze przez mocno pracujące nozdrza.

Jednym, zdecydowanym ruchem wyrwałem mu tę trawę z pyska.

Za sobą usłyszałem zduszony okrzyk Moniki. Następnie tupot nóg. Gdzieś z boku, pomiędzy krzakami dzikiego bzu zobaczyłem, jak jej biała sukienka śmignęła w biegu.

Miałem nadzieję, że widziała, co właśnie zrobiłem.

Baran natomiast… zbaraniał! Patrzył na mnie z wybałuszonymi ślepiami. Jeszcze nikt go chyba tak nie upokorzył w całym jego baranim życiu. Na oczach całego stada. Z pewnością wśród owiec były dokładnie takie same Moniki, które teraz podśmiewały się z niego pod nosem, dla niepoznaki skubiąc obojętnie trawę. I to kto? Małe ludzkie dziecko! Coś wisiało w powietrzu.

Ruszył bez ostrzeżenia. Na pełnej prędkości. Z nisko pochylony łbem.

A potem były już tylko osobne obrazy. Jak te kolorowe slajdy rzucane na ścianę ze starego rzutnika. W kółko. Wciąż te same. Jakby rzutnik się zaciął i nie dało się go wyłączyć.

Mrówka idąca po źdźble trawy.

Pan Mundek okładający capa szpadlem w rogu ogrodzenia.

Policzki mojego tatusia całe mokre od łez, który niósł mnie na rękach, powtarzając w kółko: “Jezus Maria!… Jezus Maria!… Jezus Maria!”

Para myśliwców MiG-23 prujących wysoko niebo z wibrującym pomrukiem. Zastanowiłem się, czy piloci dzisiaj będą przekraczali barierę dźwięku i czy znów usłyszę ponaddźwiękowy grom. Już dawno tego nie robili.

Chciałem coś powiedzieć, ale coś zalało mi usta. Jakaś lepka ciecz. Pamiętam, że tak smakowały gwoździe, które trzymałem w kąciku ust. Dokładnie tak, jak to robił tata, kiedy przybijał sztachety w płocie.

– Tatusiu? – wyszeptałem.

– Nic nie mów synku! Wszystko będzie dobrze. Będzie dobrze…

– Tatusiu? – znów wyszeptałem.

– Co, synku?

Czułem, jak tata cały drży. Szedł szybkim krokiem przez nasz ogród w kierunku domu.

– Czy jestem odważny? Tak, jak on?

Tata spojrzał na mnie, jakby po raz pierwszy zobaczył mnie na oczy.

– Jak kto, synku?

I kolejny slajd… Tym razem Monika bujająca się na huśtawce. Jej rozwiane włosy falują przy każdym przelocie.

– Jak Patryk? – odpowiedziałem po chwili.

0
  • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

    Bardzo proste i wymowne opowiadania. Nigdy nie rozumiałam tego miejskiego poczucia wyższości, ani dziecięcego przekomarzania. Pół biedy, kiedy na tym się kończy. Gorzej, kiedy finał – czy to w życiu dorosłym czy dziecięcym – jest jak w tekście.

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      No cóż…. dzieci takie są. Najważniejsze, że wtedy słowa mają znaczenie – znacznie większe niż u dorosłych 🙂

      0
      • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

        To prawda. Dziś słyszałam nieco delikatniejszą historię, ale również pokazywała, jak dzieci bywają zawistne i niemiłe dla siebie wzajemnie.

        0
  • rademachera

    Cześć w nowym miejscu 🙂

    0
  • rademachera

    Działa, tyle że przy otwieraniu komentarzy wyskakuje na króciutko komunikat “Alert…”

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Kurczę…chyba jestem za głupi na takie rzeczy! 🙁

      0
  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Po pierwsze- bardzo dziękuję w imieniu swoim i czytelników za disqussa- mam nadzieję, że nie będziesz żałował :).
    Po drugie- nosz gurcze- po prosu cudne: wciągające, prawdziwe i wzruszające. Uwielbiam Cię <3

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Gracias, guapa!

      0
  • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

    Dziękuję! Co do dzieci, to nigdy nie wiadomo, co im może strzelić do głowy…zwłaszcza małym chłopcom! I potem robią się takie historie rodzinne, jak to Danuś (tak, tak… tak mama mówiła na Czarną Skrzynkę 😉 wyrywał trawę baranom z pyska! 😉

    0
  • https://klubkotajasna8.blogspot.com/ krystynabozenna

    Ech nigdy nie wiadmo jak dzieci zareagują na słowa innego dziecka, oby tylko nie kończyło się to źle…Świetne opowiadanie…

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Ja zawsze miałem ciekawe pomysły 🙂 Dziękuję za odwiedziny i komentarz! 🙂

      0
      • https://klubkotajasna8.blogspot.com/ krystynabozenna

        Chłopcy jednak mają trochę inne reakcje na słowa, dobrze to uchwyciłaś 😉

        0
  • http://theoddshoes.com/ Ewa Sobania

    Wow! Dobre, wciągnęłam się. Nie lubię Moniki…

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      W sumie to nie jej wina! To raczej przez tą chłopięcą głupotę 🙂

      0
      • http://theoddshoes.com/ Ewa Sobania

        Wiem, wiem 🙂

        0
  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    Znowu wzruszenie i jakoś tak smutno i ciepło i duma z chłopczyka i złość na dziewczynkę. Potrafisz pisać emocjami.

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      A wiesz, że od tego momentu wszystko się zaczęło! Ja niewiele pamiętam, ale mama powiedziała, że od tamtego dnia zacząłem się jąkać (?) Nie wiem, ile w tym prawdy, bo w pewnym okresie dzieci mogą zacząć to robić, jeśli się to zaniedba i w porę nie szuka wsparcia u logopedy, foniatry czy psychologa (!). Anyway, pół zycia mi zajęło, żeby z tego wyjść i aż ciekaw jestem, kim byłbym teraz, gdybym wtedy nie wyrwał tej trawy z pyska tamtego barana! 😉 Zabawne, ale jestem spod jego znaku! Przypadek? 😉

      0
      • Renata Orłowska

        No zobacz 🙂 Baran barana znajdzie 🙂 Pozdrawiam serdecznie

        0
  • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

    Jaki z tego morał? ;-D ….

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      W życiu zawsze znajdzie się… większy baran od ciebie! 🙂

      0
      • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

        😀 😀 😀

        0
  • http://www.zaciesz.com/ Zaciesz

    Jak zwykle rozpaliłeś moje emocje. Serce zadrżało, a ręka aż zaswędziała, żeby pociągnąć Monikę za włosy i puknąć palcem w czoło. A nowa odsłona super i też dziękuje za Disqussa!

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Wiesz, przy tej zmianie strony najbardziej bałem się, że już się nie zobaczymy! 🙂 Lubię się aż tak mylić!!! 🙂

      0
  • Magdalena Sobkowicz

    Uroczo i nowocześnie.:-)

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Hmmm…. tylko wspaniała kobieta mogła napisać taki komentarz! 😉 Każdy facet pewnie napisał by coś w stylu: “Może być… ” 😉

      0
      • Magdalena Sobkowicz

        Jasne, najwspanialsza, ale to tajemnica. 🙂 🙂 🙂 🙂

        Nie gadaj tak do mnie, bo mnie to denerwuje.:-) 🙂 🙂

        Powiedz mi, co ja mam robić z moim synem, jednym i drugim, żeby przeżyli do momentu dorosłości. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że u niektórych dorosłość niczego nie zmienia.

        Dobrego dnia. 🙂

        0
        • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

          Nic nie rób! Daj im tylko wolność, a sami do wszystkiego dojdą! 🙂

          0
          • Magdalena Sobkowicz

            Tak myślisz? Hmm…nie do końca się zgadzam. Bo to brzmi jak ” róbta, co chceta”. Myślę, że wolność jest ważna w tym wzgledzie, żeby mieli poczucie wyboru, ale też respejtowania zasad przy znajomości konsekwencji. Muszą wiedzieć, że to, co robią nigdy nie idzie w próżnię.

            0
  • Szaman Shamansky

    Smutłem 🙁
    Każda młoda dziewczyna powinna przeczytać tę historię!

    0
  • http://zadbanazawodowo.pl/ Natalia / zadbanazawodowo.pl

    Aż chciałoby się przeczytać więcej!

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Zapraszam Cię zatem do przeczytania innych wpisów!

      0
  • Dominika Ławicka

    Niechaj dziewczęta przeczytają 🙂 Dzieci potrafią być okrutne…

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Niechaj! 🙂

      0
  • http://meskipub.pl/ Bartosz Borczyk | meskipub.pl

    Wpadłem tu przypadkiem i będę jeszcze zaglądać. Fajnie piszesz! 😉 Miłego dnia!

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Do miłego!

      0
  • Justyna Poręba

    Jak już zaczęłam czytać to przeczytałam od A do Z! Świetny styl pisania i pouczająca historia 🙂 Pozdrawiam!

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Mogę tylko… podziękować! 🙂

      0
  • http://www.pelnia.eu Małgorzata Żebrowska Pelnia.eu

    Cudowne, cudowne…! Wzruszyłam się bardzo, przypomniałam sobie historię innego małego chłopca, który bardzo chciał być odważny… Dziękuję Ci za ten obrazek.

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Chłopcy tak już mają…. 😉

      0
  • http://www.renifernaemigracji.pl renifernaemigracji

    Wspaniale grasz na emocjach:) Tekst bardzo obrazowy, czytałam powoli by nic mi nie uciekło. Super, ze masz disqussa.

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Ja też się cieszę! 🙂

      0
  • http://www.ksiazkomiloscimoja.pl Justyna Leśniewicz

    I ta cienka granica miedzy odwagą a szczytem głupoty . Mali chłopcy tak już mają. Pytanie, czy z wiekiem zmienia się percepcja na tyle, żeby przestać imponować komuś, kto nigdy nas nie doceni, a zacząć starać sie dla kogoś ,kto widzi wszystko, co robimy.

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Tylko jak rozpoznać te dwie osoby? Życie jest raczej mało zaskakujące… Im bardziej nam na kimś zależy, tym bardziej ta osoba tego nie zauważa… a im bardziej sie staramy dla kogoś, tym bardziej ten ktoś nas rani… Jak się w tym połapać? 😉

      0
  • http://kinka.com.pl/ Karolina Wilk

    Aż łezka zakręciła się w oku… Piękna historia. I wiesz, taka ponadczasowa… A Strzelce Opolskie – mieszkam całkiem blisko 🙂

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Nigdy tam nie byłem 😉 Ale nazwa zapadła mi w pamieć! 🙂

      0
  • http://www.pieniadzjestkobieta.pl Diana z Pieniadzjestkobieta

    Cudowna historia 🙂 Jak czasami chłopakom niewiele potrzeba do kłopotów 😉

    0
    • http://czarnaskrzynka.blog/ Czarna Skrzynka

      Prawda? Chłopy tak majo! 😉

      0
  • https://wredotek.pl Paulina Chmielewska

    Wow, świetny tekst! 🙂

    0